Zapoczytalna

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła."

"Zimowa miłość" - Elżbieta Rodzeń

Cześć!
Mimo, że wiosna zbliża się już do nas wielkimi krokami, to ja jednak postanowiłam, że jeszcze przez moment pozostanę w tym zimowym klimacie, dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję czegoś mroźnego, a zarazem rozpalającego serca wielu czytelników. Mam oczywiście na myśli nową powieść Elżbiety Rodzeń pt."Zimowa miłość". 

Oryginalny tytuł: Zimowa miłość 
Autor: Elżbieta Rodzeń 
Liczba stron: 464 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka  
Data wydania: 20.02.2017 
Kategoria: literatura współczesna 
ISBN: 9788365676634  
Ocena: 8/10
 
"Jedna chwila może zmienić wszystko..."

Anna i Michał poznali się na pierwszym roku medycyny. Jak niebawem się okazało mieli ze sobą wiele wspólnego. On, żeby studiować zrezygnował ze swojej największej pasji, czyli kolarstwa górskiego, a ona przestała malować. Z początku zwykła przyjaźń stopniowa zaczęła zmieniać się w głębsze uczucie. Kiedy już zaczynali planować wspólną przyszłość, Anna z dnia na dzień po prostu od niego odeszła i ,co bardzo dziwne, nie podała żadnego konkretnego powodu, a Michał miał nigdy nie poznać prawdy...
Od tych wydarzeń minęło już szesnaście lat. Oboje ukończyli studia i spełniają się zawodowo. Anna jest dyrektorem kliniki chirurgii plastycznej, a Michał pracuje jako lekarz dziecięcy. Chociaż mieszkają w tym samym mieście nie spotykają się i starają się siebie unikać. Przypadkowo oboje wyjeżdżają na tę samą konferencję, co może skoczyć się katastrofą...

Przyznam, że jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Elżbiety Rodzeń. Kilka razy miałam wielką ochotę sięgnąć po "Dziewczynę o kruchym sercu", ale oczywiście skończyło się na tym, że została ona dopisana do mojej kilometrowej listy książek do przeczytania. Gdy zobaczyłam, że ma się ukazać kolejna jej powieść uznałam, że tym razem po prostu muszę ją przeczytać i szczerze uważam, że pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki było całkowicie udane. 

Główna bohaterka Anna, z której punktu widzenia dowiadujemy się o wydarzeniach, to samotna kobieta sukcesu. Pracuje na stanowisku dyrektora w klinice chirurgii plastycznej i cieszy się doskonałą opinią. Jest osobą bardzo zamkniętą w sobie i oprócz swojej przyjaciółki, Magdy, nie ma nikogo bliskiego. Wychowywała się bez matki, która opuściła ją, kiedy była jeszcze mała. Dziewczyną opiekował się ojciec oraz ciocia, która niedawno zmarła.  Mimo, że w swojej pracy kobieta ciągle ma styczność z innymi ludźmi, to jednak kompletnie nie potrafi rozmawiać z dziećmi. 
Michał natomiast jest wdowcem, który wychowuje córeczkę Zosię. Również osiągnął sukces zawodowy, gdyż pracuje w szpitalu dziecięcym i doskonale radzi sobie z maluchami. To miły, przyjazny, zaradny i bardzo ciepły człowiek, który stara się pogodzić prace z domem. 
Tym dwojga, tak różnym, a zarazem tak podobnym, los po tylu latach daje jeszcze jedną szansę na spotkanie, ale czy będą umieli ją wykorzystać?

Jeśli jesteście już jakiś czas na moim blogu to za pewne wiecie, że uwielbiam przeplataną narrację. Tutaj niestety takiej nie znajdziemy, ale ten fakt rekompensuje to, że możemy "przeskakiwać w czasie". Anna opowiada nam co dzieje się w chwili obecnej i (w co drugim rozdziale) co wydarzyło się szesnaście lat temu. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona, ponieważ mogłam śledzić losy naszych głównych bohaterów od samego początku, kiedy to poznali się na pierwszym roku medycyny. 

Wbrew pozorom nie spotkamy tutaj zwyczajnej słodkiej miłości jakiej mnóstwo w książkach. Ta historia porusza także bardzo ważne i trudne tematy, z jakimi przyszło zmierzyć się bohaterom, idealnie pokazuje jak jedna pochopnie podjęta decyzja może zaważyć na całym naszym życiu i że nawet czas nie jest w stanie zaleczyć niektórych ran... 

To książka napisana prostym i lekkim językiem. Nie wymaga od nas wielkiego skupienia, dlatego czyta się ją naprawdę szybko. Akcja powieści rozgrywa się powoli, ale w tym przypadku nie jest to minusem, ponieważ stopniowo mogłam lepiej wczuć się w klimat powieści. Historia Michała i Anny nie tylko wywołuje wiele emocji, ale także skłania do przemyśleń i z pewnością na długo pozostanie w pamięci każdego czytelnika.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do przeczytania tej wspaniałej powieści. Po takich książkach jak ta co raz bardziej zaczynam przekonywać się do twórczości polskich autorów i z chęcią sięgnę po inne utwory Elżbiety Rodzeń, która urzekła mnie "Zimową miłością" godną polecenia!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


Pozdrawiam i życzę czytelniczego dnia, Wioleta.

"Królowa cieni" - Sarah J. Maas

Cześć!
Dość długo mnie tutaj nie było, ale na szczęście już powracam. Dzisiaj opowiem Wam o książce, którą miałam w planach przeczytać od dawna. Mam oczywiście na myśli IV tom cyklu "Szklany Tron", czyli niesamowitą i niepowtarzalną "Królową cieni" autorstwa Sarah J. Maas. Recenzje poprzednich tomów znajdziecie tutaj.

Polski tytuł: Królowa cieni 
Oryginalny tytuł: Queen of Shadows
Cykl: Szklany tron (tom 4)
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Autor: Sarah J. Maas
Liczba stron: 848
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2.06.2016
Kategoria: fantastyka
Ocena: 10/10
 
 "Dzięki Tobie chce mi się żyć, Rowan - rzekła cicho - Nie przetrwać czy istnieć. Żyć."
 
Celaena Sardothien do tej pory traciła wszystkich, na których jej zależało. Najpierw w okrutny sposób zginęli jej rodzice, potem jej ukochanego Sama spotkał podobny los, aż w końcu  życie poświęciła jej przyjaciółka Nahemia, żeby Celaena mogła odkryć swoje dziedzictwo...
Ale to koniec. Królewska Obrończyni zniknęła już na zawsze. Teraz Aelin Ogniste Serce, królowa podbitego przez Adarlan Terrasenu postanawia zemścić się  na wszystkich, którzy skrzywdzili ją i jej bliskich. W tym celu powraca do Adarlanu, żeby uwolnić magię, odzyskać tron i uchronić tych, którzy jej pozostali. Niestety to zadanie wcale nie jest takie łatwe, zwłaszcza, że teraz dziewczyna nie może już władać ogniem. Na szczęście z pomocą przybywają jej wierni towarzysze - kuzyn Aedion, Chaol, Lysandra i oczywiście waleczny wojownik Fae, Rowan, do którego z każdym dniem dziewczyna żywi coraz mocniejsze uczucia...
 
Ostatni raz czytałam książkę Sarah J. Maas jakoś w czerwcu ubiegłego roku i oczywiście miałam w planach sięgnąć po kolejny tom, ale niestety później zupełnie o tym zapomniałam. Wszystko zmieniło się, kiedy niedawno  przypadkiem zauważyłam, że wielkimi krokami zbliża się premiera piątego tomu, a ja nadal nie przeczytałam czwartej części, więc postanowiłam, że koniecznie muszę nadrobić zaległości.
 
Pierwszą rzeczą, która mnie zaskoczyła podczas czytania, była ogromna przemiana Aelin. Oczywiście zmianę widzimy już w poprzedniej części, ale dopiero teraz jest szczególnie widoczna. Posłuszna królowi Celaena Sardothien odeszła bezpowrotnie. Dziewczyna, którą widzimy w czwartej części jest zdeterminowana, chce walczyć i wierzy w to, że może zwyciężyć, przywrócić magię oraz wyzwolić Adarlan spod rządów tyrana. 
 
 "-Nie możesz nas po prostu wyrzucić! Co my teraz poczniemy? Gdzie się udamy?
-Słyszałam, że w piekle jest szczególnie ładnie o tej porze roku."
 
Chociaż narracja jest trzecioosobowa, autorka postanowiła, że (podobnie jak w trzecim tomie) przedstawi nam wydarzenia z kilku punktów widzenia. Z jednej strony możemy śledzić losy dzielnej Aelin, a z drugiej podziwiać równie dzielną i nieustraszoną wiedźmę Manon Czarnodziobą, Przywódczynię Skrzydła powietrznej kawalerii króla Adarlanu. Szczerze mówiąc postać wiedźmy bardzo mnie zaintrygowała, gdyż momentami potrafiła być zła i pozbawiona jakichkolwiek uczuć, a chwilę poźniej możemy dostrzec w niej iskierkę dobra. 
W takim razie co łączy te bohaterki, skoro walczą po przeciwnej stronie? Tego oczywiście dowiecie się sięgając po "Królową cieni"!
 
Jak pewnie można się spodziewać występuje też wątek miłosny i autorka znów nas zaskakuje. Po pierwszych dwóch tomach spodziewaliśmy się, że nasza królowa Terrasenu będzie albo z Chaolem albo z Dorianem, a tutaj niespodzianka! Pojawia się nowy bohater i jak czytaliście już trzeci tom to pewnie znacie walecznego Rowana, który odrobinę zamąci w głowie naszej Aelin...
 
Bardzo spodobało mi się także to, że w tej części pojawił się na dłużej bohater, o którym główna bohaterka wspominała chyba we wszystkich poprzednich tomach. Oczywiście mam na myśli Arobynna. Zawsze miałam nadzieję, że odegra on w tej historii jakąś znaczą rolę i oczywiście pod tym względem też się nie zawiodłam.

Uwielbiam sposób w jaki pisze Sarah J. Maas i to jak kreuje bohaterów. Zakończenie oczywiście jak zawsze daje idealny wstęp do kolejnej części, ale jednocześnie nie zdradza, co może wydarzyć się w piątym tomie, na który czekam z niecierpliwością. Jedynym czego mi zabrakło jest Doriana, który tutaj pojawia się naprawdę rzadko, ale oczywiście ze względu na sytuację w jakiej się znalazł było to dla mnie zrozumiałe. 
 
"Królowa cieni" to książka, w której naprawdę dużo się dzieje. Nie brakuje nieoczekiwanych zwrotów akcji i ciekawych bohaterów. To pozycja obowiązkowa dla osób chętnie sięgających po fantastykę i nie tylko. Muszę przyznać, że z każdym tomem jestem coraz bardziej zadowolona. Zdecydowanie polecam!
 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję księgarni MEGA KSIĄŻKI
http://www.megaksiazki.pl/
 Książkę w dobrej cenie możecie kupić tutaj.
 
Pozdrawiam i życzę czytelniczego dnia, Wioleta.

"Przez stany POPświadomości" - Jakub Ćwiek

Cześć!
Dzisiaj przygotowałam dla Was kolejną recenzje, ale tym razem będzie to coś troszeczkę innego, ponieważ dzisiaj wraz  z Jakubem Ćwiekiem i jego ekipą odbędziemy podróż "Przez stany POPświadomości".
 
Polski tytuł: Przez stany POPświadomości
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 9.11.2016
Kategoria: 
literatura podróżnicza
ISBN: 9788379247202
Ocena: 7/10


 "Dawno temu uknułem teorię, z godnie z którą miarą prawdziwie dobrego tekstu jest to jak długo czytasz go w toalecie, gdy już wcale nie musisz tam siedzieć."
  
Jakub Ćwiek to pisarz, publicysta, scenarzysta teatralny i filmowy znany m. in. z pozycji takich jak "Chłopcy", "Grimm City. Wilk!" czy cykl "Kłamcy". Jest wielkim miłośnikiem popkultury, dlatego wraz z ojcem i grupą znajomych, w których skład wchodzi reżyser Patryk Jurek, bloger Radek Teklak, dziennikarz kulturalny Bartek Czartoryski i Agata "kreską_" Krajewska, postanowił odbyć dość nietypową trzytygodniową podróż do miejsc znanych nam z ekranu telewizora. Zainspirowani dokumentalnym serialem HBO "Sonic Highways" przejechali kamperem przez Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych!

Mimo, że już wiele razy słyszałam o twórczości Jakuba Ćwieka to jednak "Przez stany POPświadomości" jest pierwszą pozycją tego autora jaką miałam okazję przeczytać.  Już na samym początku byłam bardzo zdziwiona tym,  w jaki sposób autor ją napisał. Wbrew pozorom nie jest to typowa książka podróżnicza, ponieważ Ćwiek nie skupia całej uwagi na opisywaniu widzianych miejsc, lecz przedstawia nam swoje wrażenia z podróży.

Książka jest pisana jakby w formie dziennika i wbrew moim przypuszczeniom w cale nie rozpoczyna się wyjazdem. Na początku poznajemy  okoliczności w jakich powstał pomysł podróży, później proces planowania "wycieczki życia", zbierania osób (które cały czas wnosiły inne pomysły i chciały zobaczyć coraz to nowe miejsca) czy ustalania trasy. Przyznam, że czytając byłam trochę zawiedziona tym, że samo planowanie zajęło aż prawie 1/3 opowieści. 

Muszę za to przyznać plusa za sposób pisania autora. Mimo, że pisał trochę chaotycznie, ponieważ często przeskakiwał w czasie i wplatał różnorodne sceny z życia to jednak bardzo spodobał mi się jego styl pisania. Język jakim się posługuje jest naturalny i zrozumiały. Nie znajdziemy tutaj zbędnie upiększonych wypowiedzi. Większość tekstu jest napisana przez Jakuba Ćwieka, ale bardzo cieszę się, że znalazło się także miejsce na wstawki Bartka Czartoryskiego i Radka Teklaka. Patryk Jurek i Agata Krajewska także mieli udział w tworzeniu tej książki, ponieważ wzbogacili ją o ciekawe fotografie, które możemy podziwiać pod koniec. Myślę, że był to bardzo dobry pomysł, ponieważ urozmaiciło to zawartość pozycji. 

 "Film to historia, a nie szpanerskie efekty."

Bardzo cieszy mnie fakt, że w książce nie brakuje humoru. Jakub Ćwiek nie tylko opowiada nam o widzianych miejscach, ale także wplata zabawne sceny z życia co sprawia, że czyta się nie tylko z zaciekawieniem, ale także z uśmiechem na twarzy. 

Czytając tę książkę mamy wrażenie jakbyśmy razem z bohaterami znajdowali się na planie serialu  "The Walking Dead", lub siedzieli w fotelu, który należy do Stephena Kinga. Przyznam, że po ukończeniu lektury poczułam małe ukłucie zazdrości, ponieważ też chciałam znaleźć się w tych wszystkich wspaniałych miejscach. 

Podsumowując "Przez stany POPświadomości" to ciekawa, pełna zabawnych anegdot, wspomnień i ciekawostek opowieść o popkulturze. Mimo, że książka ma kilka wad to i tak jestem z niej bardzo zadowolona. Szczególnie polecam polskim fanom amerykańskiej kultury. 


 Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.
 
Pozdrawiam i życzę czytelniczego dnia, Wioleta.

"Dobre wieści" - Dana Perino

Cześć!
Dzisiaj przygotowałam kolejną recenję, ale tym razem będzie to autobiografia najsłynniejszej rzeczniczki prasowej Białego Domu.

Polski tytuł: Dobre wieści
Oryginalny tytuł:
And the good news is
Autor: Dana Perino
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 17.05.2016
Kategoria: biografia/autobiografia
Ocena: 8/10


  "To nic, że masz motyle w żołądku, jeśli sprawisz aby latały w szyku"

Dana Perino urodziła się w Evanston w stanie Wyoming. Wychowała się na ranczu i nic nie zapowiadało, że może osiągnąć w życiu coś wielkiego. A jednak życie potrafi zaskakiwać, ponieważ ta niepozorna dziewczyna zachodzi na sam szczyt. Diana Perino zostaje pierwszą i jedyną kobietą powołaną na stanowisko rzecznika prasowego Białego Domu z ramienia Partii Republikańskiej. Nie jest jednak łatwo. Kobieta wypełnia swoje obowiązki w czasach naznaczonych zagrożeniem terrorystycznym, dwiema wojnami, strzelaninami w kraju, klęskami żywiołowymi i potężnym kryzysem finansowym. Jak udało jej się zajść tak daleko? I jak dała radę pracować w tych trudnych czasach? W  inspirującej i czasem zaskakującej książce "Dobre wieści" opowiada o pracy w amerykańskiej administracji rządowej oraz przekazuje skuteczne porady dotyczące tego, jak osiągnąć sukces zawodowy, zrealizować postawione sobie cele i nauczyć się prezentować swoje stanowisko. 

Dana Perino nie tylko doskonale przedstawia to z jak dużym stresem, wysiłkiem, zaskakującymi momentami i sytuacjami wymagającymi szybkiej reakcji oraz twardego charakteru wiąże się stanowisko rzeczniczki prasowej, ale także opisuje nam swoje życie prywatne. Autorka zabiera nas w podróż po całym swoim życiu, gdzie wszystko zaczyna się, gdy jako mała dziewczynka (nieco psotna, ale postrzegana za grzeczną) żyjąca z rodziną na ranczu, pragnie zrobić wielką karierę. Po upływie czasu w końcu obiera cel - chce zostać rzeczniczką prasową Białego Domu pod rządami Republikanów. Jedyną szansą na wyrwanie się z rancza jest college, a później studia dostosowane do życiowego celu. 
Poznajemy także losy jej pradziadków, którzy uciekając bez pieniędzy z rodzinnych Włoch trafiają do Stanów nie znajac angielskiego i nie mając prawie żadnego wykształcenia.

To książka napisana łatwym językiem z lekkością przekazu. Droga jaką pokonała Dana, aby dojść na szczyt była długa i wbrew pozorom niełatwa. Kobieta przeżyła wiele trudnych, ale czasem też zabawnych chwil, dlatego w książce nie brakuje humoru.

Bardzo spodobało mi się także to, że w autobiografi Dana nie tylko opowiada o życiu prywatnym i zawodowym, ale także udziela czytelnikom wartościowych porad. Pod koniec książki mamy rozdział zatytułowany „Dana radzi”, gdzie znajduje się masa wskazówek popartych przykładami z jej życia. Są one podzielone na trzy części: szybkie przepisy, dobre nawyki i szeroka perspektywa. Autorka podpowiada, jak w życiu zawodowym być przekonującym, nie tracąc przy tym wdzięku ani klasy. Przekazuje też wiele ciekawostek o regułach określających savoir-vivre, na które warto zwrócić uwagę. 

Bardzo lubię książki, które opowiadają o silnych kobietach zmagających się z przeciwnościami losu, aby osiągnąć cel. Dana ciekawie opowiada jak bez żadnych znajomości udało jej się spełnić marzenia i pokazuje, że tak naprawdę każdy z nas może osiągnąć wielkie cele.

Podsumowując "Dobre wieści" to mądra, momentami zabawna i zaskakująca autobiografia rzeczniczki prasowej Białego Domu,  z której możemy dowiedzieć się bardzo wiele przydatnych rzeczy. Ta historia z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Serdecznie polecam! 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję  Wydawnictwu Kobiecemu
Pozdrawiam i życzę czytelniczego dnia, Wioleta.

"Outliersi" - Kimberly McCreight

Cześć!
Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje. Tym razem to thriller młodzieżowy, który jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Kimberly McCreight. 
Polski tytuł: Outliersi
Oryginalny tytuł: The outliers#1
Autor:
Kimberly McCreight
Tłumaczenie:  Piotr Kaliński
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 11.01.2017
Kategoria: literatura młodzieżowa
Ocena: 8/10

 "Ciągle słyszę, że jestem zbyt wrażliwa i za bardzo się przejmuję. W dodatku nie tym, czym należy się przejmować"
 
Wylie to nastolatka, która nie ma w życiu lekko. Od kilku lat regularnie chodzi na terapię, aby poradzić sobie ze swoimi lękami, przez które nie może oddychać lub nawet traci przytomność. Po stracie matki jej stan znacznie się pogarsza. Najpierw rezygnuje ze szkoły, a potem w ogóle przestaje wychodzić z domu. Zachowanie dziewczyny bardzo niepokoi jej ojca, dlatego jest ona ciągle pod opieką psychiatry. Wylie ma także przyjaciółkę Cassie, z którą nie kontaktowała się od ostatnie kłótni  ponad tydzień temu. Wkrótce okazuje się, że Cassie zaginęła. Niedługo potem dziewczyna otrzymuje od niej esemesa, w którym przyjaciółka prosi ją o pomoc i zabrania kontaktować się z rodziną lub policją. Wysyła do niej tylko Jaspera (swojego chłopaka, któremu Wylie nie ufa, ponieważ uważa, że sprowadził Cassie na złą drogę) i prosi, żeby przyjechali we wskazane miejsce. Problem tylko w tym, że nie podaje dokładnego adresu, a jedynie co jakiś czas wysyła małe wskazówki. Mimo wszystko na przekór samej sobie Wylie postanawia odnaleźć przyjaciółkę. Pokonuje swój strach wychodząc z domu i (nie mając wyboru) wsiada do samochodu z obcym chłopakiem. Początkowo trudne zadanie jakim jest odnalezienia Cassie szybko przeradza się w niebezpieczną misję. Im dalej jadą na północ, w głąb gęstych lasów Maine, tym silniej odzywa się w Wylie przeczucie, że coś jest nie tak. W co Cassie znów się wplątała? Dlaczego nie chce im powiedzieć nic więcej? I czy odnalezienie jej nie będzie dopiero początkiem czegoś znacznie gorszego? I kim tak naprawdę są Outliersi? Dziewczyna nawet nie przypuszcza, że podczas wyprawy nie tylko narazi swoje życie, ale także pozna prawdę o samej sobie. 

"Coś w życiu musi mieć znaczenie. Inaczej nic nie jest ważne"

"Outliersi" to pierwsza książka Kimberly McCreight, którą miałam okazje przeczytać. Nie byłam do końca przekonana do tej pozycji, ale teraz gdy już ją skończyłam, mogę spokojnie uznać swoje pierwsze spotkanie z tą autorką za całkiem udane.

Zacznę może od naszej głównej bohaterki, z której punktu widzenia dowiadujemy się o wydarzeniach. Wylie zmaga się z żałobą. Po śmierci matki, która jako jedyna potrafiła ją zrozumieć nie potrafi w żaden sposób się odnaleźć. Ma żal do ojca i nie potrafi się z nim porozumieć. Śmierć bliskiej osoby wywołała u dziewczyny liczne lęki, które stopniowo zaczęły zamieniać się w fobie. W chwili, gdy poznajemy główną bohaterkę jest ona do tego stopnia załamana, że nie potrafi nawet na kilka minut opuścić domu. Wszystko zmienia się, kiedy postanawia wyciągnąć z tarapatów swoją najlepszą przyjaciółkę. McCreight w bardzo fajny sposób pokazała jak podczas wyprawy Wylie zaczyna stopniowo radzić sobie ze swoimi lękami i przekraczać własne granice. Dzięki temu, że była nieufna potrafiła dostrzec podejrzane rzeczy, które dla innych bohaterów były normalne lub mało znaczące. Istnieje także inny powód jej nietypowego postrzegania świata, ale tego dowiecie się już sięgając po książkę.

Kim właściwie są tytułowi Outliersi? Tego oczywiście też nie mogę Wam zdradzić, ale powiem tylko, że Outlier (z ang.) oznacza element odstający, termin statystyczny oznaczający obserwację znacząco oddaloną od innych obserwacji w próbie. 

Dzięki szybko pędzącej akcji książkę przeczytałam w niecałe dwa dni. Historia Wylie zaciekawiła mnie już od pierwszych stron i sprawiła, że po prostu nie mogłam się od niej oderwać. Z każdym rozdziałem powieść coraz bardziej zaskakuje, szokuje i trzyma w napięciu. Gdy już myślałam, że rozwiązałam całą zagadkę, znów wydarzyło się coś zaskakującego i moje dotychczasowe przypuszczenia zniknęły dając miejsce nowym, które po pewnym czasie tak samo zostały rozwiane. To naprawdę bardzo dobry początek oryginalnej serii, gdzie ku mojemu zdziwieniu mamy m. in. spiski militarne i naukowe. 

Cieszę się, że autorka podejmuje tutaj także poważne tematy jakimi są na przykład śmierć kogoś bliskiego, poświęcenie, które pokazuje nam ile jesteśmy w stanie zrobić i jak daleko się posunąć, aby uratować innych. Jest to także przede wszystkim opowieść o pokonywaniu swoich lęków i z pozoru niemożliwym przekraczaniu własnych granic.

Muszę niestety przyznać, że odrobinę zawiodłam się na zakończeniu. Mimo, że w książce nie brakuje przemocy to i tak spodziewałam się nieco drastyczniejszych opisów, ale trzeba oczywiście pamiętać, że jest to książka przede wszystkim przeznaczona dla młodzieży, więc duża ilość przemocy raczej nie wchodzi w grę. Sama końcówka, a dokładnie ostatnie słowo dało bardzo interesujący wstęp do kolejnej części, którą oczywiście mam zamiar przeczytać.  

Podsumowując "Outliersi" to bardzo dobry początek sensacyjnej serii. Powieść nie tylko potrafi zaskakiwać i szokować czytelnika, ale także trzyma w napięciu nie pozwalając nawet na chwilę się oderwać. Mamy tu także do czynienia ze spiskami militarnymi i naukowymi, a sama końcówka sprawia, że nie możemy doczekać się kolejnego tomu. Serdecznie polecam młodym czytelnikom szukającym oryginalnej książki. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca
Pozdrawiam i życzę czytelniczego dnia, Wioleta.
© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon