"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła."

"Maybe Someday" - Colleen Hoover

Cześć!
Dzisiaj kolejna recenzja. Tym razem będzie to książka jednej z moich ulubionych autorek, czyli Colleen Hoover. 

Polski tytuł: Maybe Someday
Oryginalny tytuł: Maybe Someday
Cykl: Maybe (tom 1)
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Autor: Colleen Hoover
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 13.05.2015
Kategoria: New Adult
Ocena: 10/10

"Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać, kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi, co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce."

Sydney to dwudziestodwulatka, której życie pod każdym względem jest doskonale poukładane. Ma dobrą pracę, przyjaciół, studiuje wychowanie muzyczne, ponieważ w przyszłości chce zostać nauczycielką muzyki i już od dwóch lat jest w stabilnym związku. Od dzieciństwa gra na pianinie i chętnie komponuje. Każdego wieczoru potajemnie wymyka się na balkon, żeby posłuchać muzyki granej na gitarze przez tajemniczego, przystojnego chłopaka z sąsiedztwa. Jego utworom brakuje jednak jednego: tekstów, dlatego dziewczyna postanawia sama ułożyć słowa. Nie wie jednak, że już wkrótce jej idealnie poukładane życie wywróci się do góry  nogami.

Ridge to dwudziestoczteroletni chłopak, nie słyszy od urodzenia, lecz nie przeszkadza mu to w grze na gitarze. Ma wspaniałą dziewczynę, a dzięki wadzie słuchu potrafi odbierać świat w inny sposób. Jak sam twierdzi nie słyszy muzyki, lecz potrafi ją poczuć, dlatego pięć lat temu wraz ze swoim bratem i przyjaciółmi założył zespół o nazwie Sounds of Cedar, a większość utworów skomponował do niego właśnie on. Od jakiegoś czasu ma jednak blokadę twórczą, więc gdy pewnego dnia dostrzega dziewczynę z sąsiedztwa, która śpiewa do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.

Gdy Sydney odkrywa zdradę swojego chłopaka z jej wspólokatorką jest załamana. W ciągu jednego dnia straciła chłopaka, przyjaciółkę, mieszkanie i pracę, więc gdy Ridge proponuje jej  wolny pokój w zamian za tekst do piosenek jej ulubionego zespołu, dziewczyna postanawia się zgodzić.

Oboje jeszcze nie wiedzą, że ta decyzja na zawsze zmieni ich życie, a słowa i razem skomponowane piosenki to nic innego jak  uczucia przelane prosto na papier...

 " Hej, serce. Słyszysz mnie? Wypowiadam ci wojnę."

Występuje tu narracja naprzemienna. Raz prowadzona z perspektywy Sydney, a raz z perspektywy Ridge'a, Dzięki czemu możemy dokładnie śledzić to, co dzieje się w tym samym momencie  w głowach głównych bohaterów. 
Nie mam pojęcia dlaczego zapoznałam się  z tą książką dopiero teraz. Przeczytałam już kilak książek Colleen Hoover, ale żadna nie wpłynęła na mnie tak bardzo jak ta. W książkach tej autorki znajdują się rzeczy, które często bagatelizujemy, a zdajemy sobie z nich sprawę dopiero kiedy je utracimy. Tak samo było w przypadku "Maybe Someday". Z każdą kolejną stroną nabierałam pewności, że nie jest to tylko zwykły romans, ale także niezwykła historia ludzi, z której możemy wyciągnąć jakiś morał.

Mamy tu niestety trójkąt miłosny, ale co dziwne to nie dziewczyna ma dylemat kogo wybrać, tylko chłopak. Mówi się, że może być kilka rodzajów miłości. Możemy doświadczyć miłości odwzajemnionej, spełnionej,  odrzuconej, utraconej itp. Hoover w doskonały sposób pokazała nam dwa rodzaje miłości, które w pewien sposób ze sobą kontrastują, ale żadna z nich nie może się w pełni rozwinąć. Tutaj pokazana jest miłość z wyboru i miłość bardziej z litości. Główny bohater jest rozdarty między tym co chce jego serce, a tym co z woli rozsądku powinien zrobić. Skrzywdzenie ważnej osoby w swoim osób wydaje się być nieuniknione.

Tym co mnie zachwyciło w "Maybe someday" jest także to, że oprócz przeżywiania niezwykłych chwil z bohaterami możemy także posłuchać piosenek napisanych przez głównych bohaterów. Słuchając muzyki czułam się trochę tak jakby oglądała film, ale touczucie było o wiele lepsze. Moja wyobraźnia nie miała ograniczeń co do wyglądu otoczenia i bohaterów, a w połączeniu z piosenkami powstał obraz wręcz idealny, więc pamiętajcie, żeby czytając tę książkę słuchać także piosenek, które znajdziecie TU (maybesomedaysoundtrack.com). A jeśli mielibyście jakiś problem ze zrozumieniem tekstu, tłumaczenie każdej piosenki znajduje się na końcu książki. Jakie utwory najbardziej przypadły Wam do gustu?  

Podsumowując "Maybe someday" to książka, która w niesamowity sposób porusza kwestie ważne i czasem bardzo bolesne. Występują  tu tematy takie jak niepełnosprawność lub nieuleczalna choroba bliskiej nam osoby. To książka, która tak jak większość powieści Hoover potrafi wywołać u czytelnika duże emocje, na długo zapada w pamięć i powoduje, że chce się ją przeczytać jeszcze miliony razy. Historia Sydney i Ridge’a jest przez cały czas powiązana z muzyką, która jak żadne słowa i czyny potrafi wyrazić każde uczucia i najskrytsze pragnienia naszego serca. Jako jedna z niewielu książek potrafiła sprawić, że płakałam i śmiałam się w ciągu zaledwie kilku minut. Ta powieść nie tylko doprowadza do łez, śmieszy i zapewnia niezapomniane emocje, ale także sprawia, że zaczynamy patrzeć na świat z całkiem innej perspektywy (w tym przypadku oczami osoby niesłyszącej) i jeszcze jedno, co mogę powiedzieć o "Maybe someday" to to, że nie można odkładać ją na Może kiedyś, tylko czytać Właśnie teraz.
Serdecznie polecam!!



Pozdrawiam i życzę czytelniczego dnia, Wioleta

14 komentarzy:

  1. Zamierzam ją przeczytać ;)
    nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o tę książkę to raz mam ochotę ją przeczytać, a raz nie :D z takim podejściem nie wiem czy kiedykolwiek po nią sięgnę :D

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach przeczytanie tej książki. Mam przeczucie, że mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam już w planach przeczytanie tej książki i na pewno niedługo się za nią zabiorę. :)
    Nominowałam Cię do LBA, mam nadzieję, że odpowiesz! :D Więcej informacji tutaj:
    http://ksiazkowyswiatwyobrazni.blogspot.com/2016/08/liebster-blog-award-3-4-i-5.html.

    Pozdrawiam,
    wercix99 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsza książka Hoover - przynajmniej z tych wydanych w Polsce + "November 9", które przeczytałam jakiś czas temu. Uwielbiam tę autorkę - ostatnio czaję się na "Confess", bo jestem szalenie ciekawa tej książki :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dużo osób poleca tę książkę, więc z chęcią po nią sięgnę. Czytałam "Ugly love" i spodobało mi się :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki tej autorki bardzo mi się podobały a teraz widzę że jest taka 'faza' na tą książkę. Szkoda że narracja jest trochę taka trochę taka, nie lubię tego ale sama fabuła jak najbardziej mnie zaciekawiła, ten trójkąt miłosny. Jestem ciekawa co z tego wyniknie :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam "Maybe Someday" w tamtym roku, właśnie w okresie wakacyjnym. Było to czwarta książka tej autorki, którą czytałam  (wcześniej śledziłam losy Sky i Holdera, a później jego przyjacela, Daniela). "Maybe Someday"totalnie rozkochało mnie w Hoover, w je piórze i tym jak świetnie radzi sobie z opisywaniem miłości.
    "Mamy tu niestety trójkąt miłosny" również nie lubię tego zabiegu, gdy autorzy na siłę próbują wzniecić w czytelniku jakieś uczucia; najczęściej we mnie kłębi się złość, bo ileż można trzymać się tego utartego schematu, gdzie zawsze ta druga osoba "wygrywa" Jednakże w tej książce nie raziło mnie to tak w oczy. Tak naprawdę, to zeszło na dalszy plan.
    Z wszystkich piosenek najbardziej lubię "Maybe Someday" i żałuję, że dopiero po przeczytaniu książki ogarnęłam fakt z tym, iż są piosenki do tej powieści.
    Przez rok czasu również myślałam, że ta książka jest najlepszą Colleen. Teraz mam dylemat, bo "November 9" jest równie dobre, a może nawet ciut lepsze...

    http://wielopasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie przeczytałam żadnej książki Coleen Hoover, ale zamierzam. Może i mi się spodoba :) Świetna recenzja, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Colleen Hoover! "Maybe someday" było pierwszą i jak na razie najlepszą jej książką z tych, które przeczytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super recenzja :)
    Ta książka wydaje się dla mnie, mam ją na liście "chcę przeczytać" więc niedługo ugości na mojej półce ;)
    Jeju jak mnie tutaj dawno nie było!
    Nominowałam Cię do Ulysses Moore TAG, chciałabym żeby ten TAG doszedł do większej liczby blogerów :) Mam nadzieję, że odpowiesz na pytania :)
    Pozdrawiam!
    http://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam i też twierdzę, że jest świetna :) Jak dla mnie do tej pory okazała się najlepszą książką Colleen Hoover :) A piosenka, która mi się najbardziej podoba to tytułowa, Maybe Someday :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawa recenzja :) aż sięgnę po tę książkę :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    http://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon