"Love, rosie" - Cecelia Ahern

Cześć
Właśnie skończyłam książkę, dzięki której przypomniałam sobie dlaczego kocham czytać...

Polski tytuł: Love, Rosie
Oryginalny tytuł: When Rainbows End
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Autor: Cecelia Ahern
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 3.12.2014
Kategoria: literatura obyczajowa i romans
Ocena: 10/10 

  "Pokrewne dusze zawsze potrafią znaleźć do siebie drogę."
 

Rosie i Alex to dwójka przyjaciół mieszkająca w Irlandii, która zna się od piątego roku życia. Tych dwoje od dzieciństwa są nierozłączni i doskonale się rozumieją. Spędzają ze sobą każdą chwilę, a razem tworzą przezabawny duet. Życie jednak postanawia zadać im okrutny cios. Ojciec siedemnastoletniego już Alexa dostaje nową pracę i cała jego rodzina przeprowadza się do Ameryki. Pomimo sprzeciwu nastolatków, Alex musi jechać razem z nimi. Czy tysiące kilometrów zdołają zniszczyć tak silną przyjaźń? A co jeśli wielka przyjaźń przerodziła się w coś o wiele bardziej poważniejszego?

Nastolatkowie ustalają jednak doskonały plan. Rosie postanawia, że zaraz po balu absolwentów wsiądzie w samolot, poleci do Bostonu i razem z Alexem rozpocznie studnia na tamtejszym uniwersytecie, ale niestety życie znów krzyżuje im plany. Dlaczego? Oczywiście dowiecie się tego sięgając po przecudowną książkę jaką jest "Love, rosie".

Książka ta interesowała mnie już od bardzo dawna. Jedną z rzeczy jaka przeogromnie zaciekawiła mnie w tej powieści jest to, że historia Rosie i Alexa została opowiedziana za pomocą, listów, liścików, maili, rozmów na czatach, pism urzędowych, kartek okolicznościowych, pocztówek, zaproszeń na różnorodne uroczystości, uwag od nauczycieli itp., a narracja trzecioosobowa pojawia się dopiero na końcu w epilogu. Co prawda gdy dowiedziałam się w jaki sposób autorka postanowiła opowiedzieć nam wydarzenia nie byłam tym zachwycona, ponieważ sądziłam, że nie zdoła ona ukazać wszystkich istotnych uczuć i zachowań bohaterów. Dopiero po przeczytaniu powieści zdałam sobie sprawę w jak wielkim byłam błędzie! 

 "Można uciekać i uciekać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że wszędzie tam, gdzie się zatrzymasz, dopadnie Cię Twoje życie."

To książka przy której przede wszystkim pracuje nasza wyobraźnia, ponieważ nie wszystkie wydarzenia są opowiedziane przez bohaterów wprost. Często zastanawiamy się co dzieje się miedzy jednym a drugim listem. Zwłaszcza, że nasza para przyjaciół ciągle dorasta, dojrzewa aż w końcu zaczynają się starzeć. Akcja tej powieści została rozciągnięta aż na pięćdziesiąt lat, co ku mojemu zdziwieniu bardzo mi się podobało!

Muszę też zaznaczyć, że wszystkie listy, maile itp. nie są wymieniane tylko pomiędzy Alexem i Rosie. Występują tutaj także postacie drugoplanowe, jakimi są rodzina i przyjaciele głównych bohaterów. Jest to ogromny plus, gdyż czasem możemy spojrzeć na to samo wydarzenie z różnych perspektyw. Najbardziej (oczywiście oprócz Alexa i Rosie) lubiłam czytać wypowiedzi Ruby, czyli przezabawnej koleżanki Rosie. 

"Love, rosie" jest także książka pełną humor. Wiele razy wybuchałam przy niej śmiechem. Alex i Rosie są po prostu cudowni. Trudno mi podać jakieś ich konkretne cechy, gdyż przez cały czas nasi bohaterowie zmieniają się, nabierają coraz więcej doświadczenia i zaczynają wyznawać inne wartości. Jedno jednak pozostaje takie samo - nadal są przyjaciółmi, chociaż ich relacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Mimo uczuć jakimi oboje siebie darzą, ciągle gdzieś się mijają i wielokrotnie ma się ochotę krzyknąć: "Powiedz mu w końcu co czujesz!"

Dużą rolę w tej powieści odgrywają marzenia. Oboje do nich dążą i chociaż nie zawsze wszystko układa się po ich myśli, to jednak nie przestają marzyć i wspierać się nawzajem.

 "Wszyscy musimy mieć jakieś marzenia. I nadzieję, że możemy osiągnąć coś więcej, niż mamy."

Podsumowując "Love, rosie" to zaskakująca powieść pełna humoru i wspaniałych bohaterów, która pokazuje nam jak ciężki może być związek na odległość i jak łatwo można pomylić przyjaźń z miłością. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do przeczytania tej książki i jeśli chociaż trochę jesteście zainteresowani historią Rosie i Alexa to koniecznie sięgnijcie po "Love, rosie" a jestem pewna, że się nie zawiedziecie. Polecam Wam również film, który  niestety trochę różni się od książki, ale  uważam, że watro go obejrzeć.  


Pozdrawiam i życzę czytelniczego dnia, Wioleta. 

23 komentarze:

  1. Film nie przypadł mi o gustu. Chyba ze względu na to, że tak odbiega od książki, którą bardzo, bardzo mocno kocham. To jedna z moich ulubionych pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, film niestety znacznie odbiega od książki :(

      Usuń
  2. Od dawna mam ochotę przeczytać tę książkę. Dopiero wtedy będę mogła obejrzeć film. Podoba mi się, że książka jest napisana w formie listów itp. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie bardzo podobał się film i książka. Super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam film, a książkę koniecznie muszę przeczytać, czeka zresztą w kolejce na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać ta książkę. Ciekawi mnie motyw tych listów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobała mi się książka, jak i film. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obejrzałam film i byłam nim zachwycona.Zachęciłaś mnie do przeczytania tej do książki.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety nie oglądałam filmu, ani nie miałam jeszcze okazji przeczytać książki. Jednak wkrótce się to zmieni, gdyż książka jest na mojej liście MUST READ, a prozę Ahern polubiłam, szczególnie po przeczytaniu Krainy zwanej Tutaj :)

    Pozdrawiam
    I feel only apathy


    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam tego typu blogi! Miłego weekendu :)
    Zaobserwowałam :)

    Promuję blogi!
    Spośród osób, które skomentowały mój post, wylosuję 10 i wypromuję w nowym poście :)

    http://www.sandrakopko.com/2016/10/marbling.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Również czytałam książkę i bardzo mi się podobała, ale co do filmu mam obiekcje spowodowane główną aktorką, bo nie przepadam za grą aktorską Lily Collins, jeszcze w żadnym filmie mnie nie zachwyciła niestety :/

    Pozdrawiam, http://seekerofthebooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwsze słowa tej recenzji wystarczają by mnie zachęcić ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Film uwielbiam <3 Ale książki nie znoszę :( Strasznie nie spodobał mi się styl jej pisania, :/

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  13. I like your blog, its really dope.
    Do you want to follow each other?
    If you want, than follow me, and let me know in comments, so I can follow you back with pleasure.
    We can follow each other on Instagram @andjela.dujovic, let me know in the comments so I can follow you back.

    www.bekleveer.com
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem typem osoby, która nie przepada za romansidłami. Po [Love, Rosie] sięgnęłam z nudów, może odrobinę towarzyszyła im ciekawość - nic poza tym. Pamiętam, że to było na krótko po obejrzeniu przeze mnie zarówno [Darów Anioła] jak i [Królewny Śnieżki]. Lily wkradła się do mojego serca i nie chciała wyjść.
    Zobaczyłam zapowiedź [Love, Rosie], dowiedziałam się, że napisano książkę... A potem dostrzegłam ją u koleżanki na półce, więc ją sobie pożyczyłam.
    Powieść mnie urzekła. Była bardzo subtelna... Te wszystkie kartki, liściki... To było tak ślicznie ułożone... Banalna historia przekazana w niebanalny sposób - tak mogę podsumować mój wywód.
    Recenzja jak zwykle świetna :*

    Pozdrawiam
    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
  15. Love, Rosie czyli piękna książka, a zniszczony film. Cudowne było zakończenie powieści, takie... prawdziwe. A film... Było kilka momentów ciekawych, ale i tak uważam, że można było go lepiej zrobić.
    Pozdrawiam!
    http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie czytałam tej książki. Świetna recenzja. Kurczę, na świecie jest tyle genialnych książek, po które chcę sięgnąć, ale brak czasu mnie powstrzymuje.
    Pozdrawiam!
    http://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Matko, nie czytałam książki, ale oglądałam film (całkowicie świadomie, miałam wtedy ogromnego doła) i się zakochałam. Mimo że potrafiłam się poryczeć razem z Rosie, oglądałam dalej w nadziei, że chociaż zakończenie będzie szczęśliwe. Jak mi teraz przypomniałaś to wszystko tym filmikiem, to znowu się rozczuliłam. Tylko nie polecam go osobom nieznającym ani książki, ani filmu, bo jest pełen spoilerów.

    Książkę zamierzam nadrobić! :) I to w miarę szybko, bo na razie tejże autorki znam jedynie "PS Kocham cię".

    Zapraszam na Morriganowe.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam książkę i obejrzałam film. Książka była dla mnie tylko dobra. Ale to może akurat dlatego, że ja nie przepadam też za takimi książkami. Film wydał mi się fajniejszy. Nie mniej jednak myślę, że autorka w fajny sposób opowiedziała tę historię.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Oglądałam film i bardzo mi się podobał. Może dzięki cudownej obsadzie. Książkę mam w planach. Świetna recenzja.
    Pozdrawiam,
    recenzje-by-my.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam o tej książce.Kurka... ty dajesz za dużo fajnych książek do przeczytania. Foszek!
    Muszę sięgnąć, sposób naracji(mogę tak to nazwać?) bardzo mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wszystkim za komentarze, które tutaj pozostawicie. Zawsze staram się odwdzięczyć zarówno za komentarz jak i obserwację. Zależy mi na Waszej SZCZEREJ opinii, więc piszcie bez obaw. Nie zapomnijcie zostawić link do siebie, abym mogła bez problemu odszukać Wasze blogi. <3 Dziękuję, że jesteście.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.